To już dwa lata minęły od chwili, kiedy w marcowe popołudnie 2009 r. w kilka sekund, z powierzchni ziemi zniknął budynek archiwum miasta Kolonii wraz z 30- kilometrowym zasobem archiwalnym obejmującym dzieje miasta i całego regionu od wczesnego średniowiecza po czasy współczesne. Przyczyną katastrofy były prawdopodobnie błędy popełnione w czasie prac podziemnych przy budowie linii metra. W wyniku tych wydarzeń uległ całkowitemu zniszczeniu budynek archiwum miejskiego, oraz przyległe do niego budynki, dwie osoby straciły życie, a ponad 36 rodzin straciło mieszkania i do dziś część z nich znajduje się pod opieką psychologiczną. Zniszczeniu uległy również dwie szkoły Friedrich-Wilhelm-Gymnasium i Kaiserin-Augusta-Schule. Obecnie teren katastrofy przy Severinstraße jest obszarem, na którym prowadzone są, z jednej strony intensywne prace poszukiwawcze w zapadlisku po archiwum miejskim, z drugiej strony prace budowlane zniszczonych obiektów. Przed miastem zaś stoją poważne problemy związane z przywróceniem tej części miasta miastu, a także z procesami sądowymi i kwestiami odszkodowawczymi dla poszkodowanych.
Do dziś odzyskano 90 % utraconego zasobu, a 5 % pozostaje nadal w miejscu zawalenia budynku. Pozostałą część uznaje się za bezpowrotnie utraconą. Z całości odzyskanych akt 35 % znajdowało się w stanie bardzo ciężkiego uszkodzenia, 50% ciężkiego i średniego, a 15 % posiadało niewielkie uszkodzenia. Po odzyskaniu tej części zasobu, która znalazła się na powierzchni zapadliska, przystąpiono do prac związanych z wydobyciem pozostałych ok. 5 % zasobu, który znalazł się pod wodą. W tym celu zbudowano skomplikowaną technicznie tzw. platformę ratunkową, której koszt budowy wyniósł 13 mln Euro. Obecny etap ratowania pozostałych archiwaliów trwa od 14 grudnia 2010 roku i przyniósł naprawdę imponujące efekty. Odzyskano od tego czasu archiwalia mieszczące się w 116 kontenerach, których wielkość odpowiada 580 mb. Do prac na tym właśnie etapie zaangażowano nurków, możemy więc śmiało mówić o archiwistyce podwodnej.
Kategoria: Nowości z Niemiec
NIEMCY: Stacja Stadtarchiv Stuttgart
Skończył się czas prowizorki dla archiwum miejskiego w Stuttgarcie (Stadtarchiv Stuttgart). Dotychczas rozproszone w kilku punktach miasta archiwum z początkiem nowego roku zyskało nową, okazałą siedzibę o niebanalnych rozwiązania architektonicznych. Dla potrzeb archiwum zaadaptowano kompleks budynków w dzielnicy przemysłowej miasta, byłego kantoru i magazynów należących do Zrzeszenia Kupców Kolonialnych Wirtembergii. Budynki zaprojektowane przez Alberta Schibera w 1921 roku, niegdyś służące celom handlowym ze względu na walory architektoniczne, po latach stały się obiektami uznanymi za dziedzictwo kulturowe miasta i włączone pod ochronę konserwatorską. Są one przykładem stuttgarckiej szkoły architektonicznej firmowanej przez Teodora Fischera. Dlatego też adaptację budynków wykonano z dużą dbałością o detale architektoniczne w taki sposób, aby możliwie najwięcej zachować pierwotnego charakteru obiektu. Zachowano oryginalne otwory okienne z metalowymi szprosami, główną klatkę schodową i lukarny na dachu. Ponieważ budynki znajdowały się terenach dawnego składu towarowego, do których poprowadzona była kolej, to architekci pozostawili oryginalne rozwiązanie z szynami i rampą kolejową wewnątrz, gdzie umiejscowiona jest część publiczna archiwum. Ciekawym rozwianiem jest umieszczenie 5 specjalnych stanowisk określonych jako „Arbeitszellen” bezpośrednio na torach dla użytkowników nagrań, filmów i zbiorów fotograficznych. Rezerwacja miejsc obowiązkowa. W założeniu architektonicznym ma to nawiązywać do wagonów na torach kolejowych. Ta pozostałość nadaje dwupoziomowej pracowni naukowej, w której jest również przeszklona nowoczesna winda, niepowtarzalną atmosferę, łączy funkcjonalność z transparentnością. W pracowni naukowej dostępne są 33 miejsca dla użytkowników, a ponadto 4 miejsca komputerowe, i 3 przy mikrofilmach.

Foto: Landeshauptstadt Stuttgart
Nad pracownią znajduje się podręczna biblioteka na 370 m ² z księgozbiorem liczącym ponad 2 000 tomów.Ze względów konserwatorskich zrezygnowano z zewnętrznej izolacji budynku, ale z zamian zastosowano nowatorskie rozwiązania z zakresu utrzymania stałej temperatury i wilgotności w magazynach przy zastosowaniu technologii „Eisspeichers”, która redukuje emisję CO2 o 25 % i zużycie energii. Ogólnie jest to system połączonych ze sobą baterii słonecznych na dachu i zakopanego pod ziemią zbiornika z wodą, pozwalający na korzystanie z ciepła lub zimna w zależności od potrzeb.
NIEMCY: Instytut Gaucka czeka na nowego prezesa.
Wiosna tego roku przyniesie zmiany na stanowiskach szefów dwóch najważniejszych instytucji archiwalnych w Niemczech. O kontrowersjach wokół kandydatury na prezydenta Bundesarchiv i wynikających z tego komplikacji już pisaliśmy (30 grudnia 2010). Podobnie sytuacja przedstawia się w Instytucie Gaucka – Bundesbeauftragten für die Unterlagen des Staatssicherheitsdienstes der ehemaligen Deutschen Demokratischen Republik (BStU). W tym przypadku jednak brak jest sygnałów o protestach zainteresowanych środowisk.

Roland Jahn
Fot: picture-alliance/ dpa, Bundesregirung
14 marca tego roku kończy się druga już z kolei kadencja dotychczasowej szefowej tej instytucji Marianne Bithler. Czas na zmianę personalną wynika z przepisów prawa – urząd ten można sprawować nie więcej niż dwie, pięcioletnie kadencje. Na posiedzeniu gabinetu rządu 30 listopada ubiegłego roku zapadła decyzja o nominowaniu jako kandydata na to stanowisko Rolanda Jahna – rocznik 1953- znanego w Niemczech byłego opozycjonisty z NRD, dziennikarza i obrońcy praw obywatelskich. Kandydatura ta została przedstawiona wszystkim klubom parlamentarnym Bundestagu. Z uznaniem – co oczywiste- dla dotychczasowej działalności i kompetencjach Rolanda Jahna wypowiedział się – jako rekomendujący na to stanowisko- Minister Kultury Bernd Neumann, ale także sama Marianne Bithler.
Czytaj dalej „NIEMCY: Instytut Gaucka czeka na nowego prezesa.”
NIEMCY: Publikacja w uznaniu dla zasług prof. dr Hartmuta Webera, wieloletniego dyrektora Bundesarchiv.
Za wyraz uznania dla zasług Hartmuta Webera uznać można publikację „Archive im Kontext. Öffnen, Erhalten und Sichern von Archivgut in Zeiten des Umbruchs. Festschrift für Prof. Dr. Hartmut Weber zum 65. Geburtstag” Ukazała się ona w 2010 r. pod redakcją współpracowników Jubilata – Angeliki Menne-Haritz i Rainera Hofmanna. Zebrane w niej artykuły poprzedza zwięzła biografia H. Webera oraz hołd złożony przez Martine de Boisdeffre, która była Dyrektorem Archiwów Francji i przewodniczyła Europejskiej Sekcji Międzynarodowej Rady Archiwów (EURBICA).
Publikacja zawiera 31 artykułów, prezentujących, zgodnie z bardzo trafnym tytułem, znaczenie archiwaliów, działalność i zadania archiwów w kontaktach zarówno z wielką polityką, jak i pojedynczymi użytkownikami. Wielu autorów przywołuje aktywność i zaangażowanie H. Webera w realizację omawianych zadań. Większość przedstawianych zagadnień dotyczy aktualnych wyzwań stojących przed archiwami jako skarbnicami pamięci narodu. Nie można jednak zapominać o ich historii, co wyraża Horst Möller wspominając, że znaczenie archiwów umieli docenić już starożytni Grecy, a prawdę o zbrodni katyńskiej udało (uda?) się wyjawić dopiero po otwarciu archiwów. Rozwój nauki historycznej w dużej mierze zależy od zgromadzonych materiałów, o czym wspomina Helmut Altrichter. O powojennej historii i transformacji archiwów niemieckich informuje Jurgen Rainer Wolf, a o sposobie zabezpieczenia dokumentacyjnej spuścizny NRD – Ernst Ritter. Przykłady wykorzystania zasobu archiwalnego do kształtowania polityki historycznej państwa pokazują Hans-Dieter Kreikamp (wspomnienie Holocaustu) i Henning Pahl (ruchy wolnościowe). Wartość informacyjną archiwaliów podkreśla Joachim Uhlmann, wspominając np. projekty Europeana czy MICHAEL.
Prezydencja H. Webera w Bundesarchiv przypadła na ciekawe, ale i trudne czasy – reformy administracji, ustawodawstwa, nowoczesne zarządzanie informacją i jej szersze udostępnianie – to wyzwania, którym musiały sprostać placówki archiwalne (Udo Schäfer, Suzanne Olbertz, Jürgen Arnhardt). Dyskutowana była w tym czasie potrzeba unowocześnienia kształcenia archiwistów, co przedstawił Rainer Polley. O zmianach podejścia i wzroście znaczenia cywilnego zarządzania archiwami wojskowymi napisali Hans-Joachim Harder i Michael Steidel. Dwa artykuły przypominają, jak ważną rolę w działalności archiwów odgrywają wydawnictwa. O tym, że publikacje Bundesarchiv zawierały nie tylko informacje, lecz stanowiły także wkład w rozwój nauki, przekonuje Tilman Koops. Elrun Dolatowski pokazuje zaś, jak ważne są w archiwach zbiory biblioteczne, wzbogacające warsztat badaczy.
Tematyka kilku artykułów dotyczy zmian, jakie przyniosły nowoczesne technologie informacyjne – zarówno możliwości, jak i nowych zadań, takich jak inwentaryzowanie zasobu przy pomocy narzędzi informatycznych, tworzenie i wykorzystanie baz danych, retrokonwersja tradycyjnych pomocy archiwalnych czy udostępnianie informacji online (piszą o tym Elizabeth Niggemann, Bettina Martin-Weber, Petra Rauschenbach). Odrębne zagadnienie stanowiła i stanowi digitalizacja zasobu i metody prezentacji kopii cyfrowych, co przedstawili Gerald Maier, Angelika Menne-Hartiz (stawiająca pytanie, czy biblioteki cyfrowe są narzędziem do badań, czy tylko do poszukiwań) i Michael Hollmann.
Zadanie bezpiecznego i trwałego przechowywania zasobu, zmiany strategii w tym zakresie, zarówno w archiwach, jak i bibliotekach, oraz konserwację i restaurację oryginałów w zbiorach tych placówek omówili Anna Haberditzl, Gerhard Banik i Ulrike Hähner. Do przestrzegania normy ISO 9706 (Informacja i dokumentacja – Papier przeznaczony na dokumenty – Wymagania dotyczące trwałości) przekonywał Rainer Hofmann, opisując batalię na temat jej wprowadzenia w Niemczech. Nie bez znaczenia dla trwałości zasobu są też warunki fizycznego przechowywania, co przedstawił Sebastian Barteleit na przykładzie nowego budynku Bundesarchiv w Berlin-Lichterfelde. Rolę reprografii zabezpieczającej i możliwości wykorzystywania kopii materiałów archiwalnych do prowadzenia badań podkreślali Friedel Kuhn i Uwe Schaper.
Publikację wzbogacają, nieliczne wszak, ilustracje, prezentujące dokumenty z archiwów, schematy banków danych oraz zdjęcia opisywanych wydarzeń (np. w artykule Andreasa Röpcke, wspominającego „Tygodnie archiwistyki socjalistycznej” obchodzone w NRD). Na jej końcu dołączono wykaz stu kilkudziesięciu publikacji H. Webera oraz opisano sylwetki autorów.
Anna Laszuk
NDAP
NIEMCY: Kontrowersje wokół następcy Prezydenta Bundesarchiv
Zgodnie z decyzją Ministra Kultury Berndta Neumanna, wiosną 2011 roku ma nastąpić zmiana na stanowisku Prezydenta – tak określana jest ta funkcja- trzeciego co do wielkości archiwum w Europie. Od czasu powstania Bundesarchiv (BA) w 1952 roku tę zaszczytną funkcję pełniło dotychczas 3 znakomitych historyków i archiwistów: do 1971 roku Wolfgang Mommsen, do 1989 r. Hans Booms i do 1999 r Friedrich Kahlenberg. Obecnie sprawuje ją 65 letni Hartmut Weber. Z urzędem prezydenta BA wiąże się udział w wielu naukowych gremiach i przedsięwzięciach, a samo archiwum jest wizytówką Niemiec na świecie, nie tylko w kręgach archiwalnych. Prezydent BA jest członkiem m. in. takich instytucji jak: Institut für Zeitgeschichte w Monachium, Haus Geschichte BRD w Bonn, Komission für Geschichte des Parlamentarismus und der politischen Parteien w Berlinie. Uznawany jest również jako ekspert przy wydawaniu wszelkich publikacji opracowań i źródeł historycznych, a także przy realizacji wielkich projektów naukowych, takich jak „Prześladowanie i zagłada ludności żydowskiej w nazistowskich Niemczech”. Poza kwalifikacjami natury merytorycznej, funkcja ta wiąże się z zarządzeniem zasobem archiwalnym liczącym 350 km bieżących akt i 130 tys. filmów, 11 mln fotografii oraz zasobami ludzkimi – 740 pracowników. Z zasobów BA rocznie korzysta bezpośrednio 7 500 osób, a zrealizowanych, pisemnych kwerend jest ponad 56 tys.
Oczekiwania więc wobec kandydatów na to stanowisko są bardzo wysokie. Kontrowersje i poruszenie w środowisku archiwalnym wywołała w ostatnim czasie kandydatura – uważanego za faworyta- 54 –letniego prawnika Güntera Winandsa, związanego z rządzącą CDU. Swoje zaniepokojenie i krytyczną ocenę kandydata wyraziło min. Stowarzyszenie Archiwistów Niemieckich – Verband deutscher Archivarinnen und Archivare (VdA). Sprawę „niefachowego faworyta”jako następcy dotychczasowego szefa BA Hartmuta Webera, poruszył również Frankfurter Allgemeine Zeitung z dnia 25 listopada 2010 r. w artykule zatytułowanym „Fachfremde Neubesatzung?” Główne zarzuty kierowane wobec kandydata, to brak – zgodnych z oczekiwaniami środowiska – wysokich kwalifikacji i doświadczenia w zakresie archiwistyki.
Na początku swojej kariery Winands pracował w klubie parlamentarnym CDU/CSU Bundestagu. Od 1990 roku był przewodniczącym protokołu w gabinecie Helmuta Kohla, następnie zaś zatrudniony był w Departamencie ds. Kultury i Mediów rządu federalnego, a od 2005 roku pracuje przy premierze Nadrenii Północnej-Westfalii Jürgenie Rüttgersie. Mimo sporego doświadczenia politycznego i administracyjnego zdobywanego na najwyższych szczeblach władz federalnych i związkowych, w istocie kariera zawodowa Güntera Winandsa nie miała dotychczas nic wspólnego z archiwami. Nic też nie predestynuje go – zdaniem środowiska- do objęcia tej prestiżowej funkcji. Według Hartmuta Webera to zły sygnał dla niemieckiej archiwistyki.
VdA swoimi zastrzeżeniami podzieliło się w liście skierowanym do Ministra Kultury Berndta Neumanna z 19 października tego roku. W związku jednak ze zwłoką w odpowiedzi ministra, a następnie brakiem w niej satysfakcjonujących VdA rozstrzygnięć, 1 grudnia związek skierował w tej sprawie pismo do samej Pani Kanclerz Angeli Merkel.
VdA nie jest osamotnione w swoich działaniach, gdyż wspierają wszystkie najważniejsze towarzystwa historyczne w Niemczech: Verband der Historikerinnen und Historiker Deutschlands e.V., Gesamtverein der Deutschen Geschichts- und Altertumsvereine e.V. oraz Verband der Geschichtslehrer Deutschlands e.V.
Jak Pani Kanclerz podejdzie do sprawy? Czy przeważy argumentacja środowiska archiwalnego, czy wpływowi politycy CDU, to okaże się już wkrótce. Tymczasem wszystkim przyjdzie poczekać na finał tego bezprecedensowego w dotychczasowej historii BA sporu.
Więcej: Augias.net
oprac: Jolanta Leśniewska
AP Kutno
NIEMCY: Hessische Hauptstaatsarchiv w Wiesbaden – Archiwum pełne niespodzianek
W trakcie realizacji projektu badawczego poświęconego efektom wyprawy naukowej generała Heinricha Menu von Minutoli (1772–1846) do Egiptu w 1822, niemieccy badacze natknęli się na – jak je ogłoszono – sensacyjne odkrycie w aktach znajdujących się w Hessischen Hauptstaatsarchiv w Wiesbaden. Cała historia zaczęła się w 1822 roku, kiedy to statek załadowany wartościowymi pamiątkami kultury staroegipskiej, zapakowanymi w 97 skrzyń, zatonął u ujścia rzeki Elby. Po pewnym czasie u wybrzeży Morza Północnego znaleziono 7 mumii egipskich, które następnie wystawiono na licytację w Hamburgu. Pozostałe skarby leżą – ponoć – po dzień dzisiejszy na dnie rzeki. W XIX wieku Europa była żądna pamiątek historycznych po starożytnym Egipcie i wiele instytucji było zainteresowanych ich pozyskaniem. Wśród niech było też Towarzystwo Archeologiczno Historyczne z Nassau (Verein für Nassauische Altertumskunde und Geschichtsforschung). Jednak cena zaproponowana Towarzystwu przerastała jego możliwości finansowe, co też zostało zapisane w opublikowanych protokołach Towarzystwa w „Nassauische Annalen“.
I tak, wszyscy by o tym zapomnieli, gdyby prawione 200 lat później, TV „Terra X” nie przystąpiła do realizacji serii dokumentalnej poświęconej zagadkom i przestępstwom archeologicznym. Kiedy badacze natknęli się na tę informację w kronice Towarzystwa, zaintrygowało ich to na tyle, że swoje zainteresowanie skierowali na spuściznę aktową po sekretarzu towarzystwa Friedrichu Gustavie Habel (1793-1867), która przechowywana jest w archiwum w Wiesbaden. Nie pomylili się w swoich przeczuciach. W aktach znaleźli dokładne litografie i opisy dwóch niezakupionych sarkofagów. Obecnie naukowcy prowadzą prace polegające na rozczytaniu hieroglifów i jednocześnie identyfikacji dwóch nieznanych sarkofagów sprzed kilku tysięcy lat. Odkrycie to uznane zostało za sporą sensację i wydarzenie naukowe.
Czytaj dalej „NIEMCY: Hessische Hauptstaatsarchiv w Wiesbaden – Archiwum pełne niespodzianek”
NIEMCY: Dziesiąta muza z Bundesarchiv.
W listopadzie Bundesarchiv (BA) uczestniczy i współorganizuje dwa ważne wydarzenie spod znaku dziesiątej muzy. Wspólnie z CineGraph Babelsberg uczestniczy w pokazach filmów ze swojego zasobu, które znalazły się na indeksie dzieł zakazanych w NRD i po wielu latach zostały odkryte na nowo. Miało to bezpośredni związek z polityka kulturalną NRD zapoczątkowaną na 11 Plenum SED w 1965 roku, gdzie wypowiedziano wojnę twórcom i artystom propagującym według partii nihilizm, sceptycyzm, dekadencję i pornografię, czyli wszystko to, co widzowie kochają najbardziej. Sztukę filmową podporządkowano wówczas ścisłej kontroli partii dbającej o czystość ideologiczną przekazu.
CineGraf Babelsberg prowadzi cykliczne pokazy filmów z zasobów BA w serii pod nazwą „Wiederentdeckt” . To już 170 pozycja z długiej listy filmów, w Polsce określanych jako „półkowniki”. Tym razem będzie to dzieło Güntera Stahnke „Der Frühling braucht Zeit” z 1965 roku, jedno z pierwszych ofiar tzw. Kahlschlag-Plenums (plenum, na którym wykarczowano kulturę).
Do zupełnie odmiennych tradycji nawiązuje inna impreza filmowa współtworzona przez BA, a mianowicie Internationales Festival des deutschen Filmerbes 2010, której mottem jest „cinema trans-alpino”. Towarzyszy temu Międzynarodowy festiwal filmów i kongres historyczny poświęcony dwóm wielkim kinematografiom – niemieckiej i włoskiej i ich wzajemnym relacjom. Od 13 listopada pokazanych zostanie 25 filmów z lat 1913-2001, które łączy wątek niemiecko- włoski poprzez poruszaną tematykę, wspólnych twórców i aktorów. Jako special event pokazany zostanie odrestaurowany w BA film „Der geheime Kurier” z 1928 w reżyserii Gennaro Righelli.
Dla ludzi kina i mediów zaplanowano również panele dyskusyjne w Instytucie Goethego w Hamburgu, m. in. na tematy: „Po niewidocznej stronie ekranu – źródła do filmów w archiwach”, czy „Zniemczanie filmów- synchronizacja dubbingu w Niemczech”.
Festiwal ma zasięg europejski, jego poszczególne elementy będą również odbywały się w Pradze, Zurychu Wiedniu i wielu miastach we Włoszech ramach inicjatywy „Va bene?! La Germania in Italiano. Deutschland auf Italienisch”.
Bundesarchiv posiada jedne z największych zbiorów filmowych na świecie, wiec o przyszłość kolejnych festiwali filmowych oraz pokazów martwić się raczej nie trzeba. Nawiązując do tytułu filmu Güntera Stahnke „Der Frühling braucht Zeit”, można powiedzieć, że to widzowie będą potrzebowali dużo czasu, żeby to wszystko obejrzeć.
Na podstawie Bundesarchiv:
DEFA- Verbotsfilm DER FRÜHLING BRAUCHT ZEIT (1965/90)
Cinefest in Hamburg- Internationales Festival des deutschen Filmerbes 2010
oprac. Jolanta Leśniewska
AP Kutno
NIEMCY: LEO zawodowiec – Odkryć, pokochać i poznać Badenię – Wirtembergię.
Jubileusz 60- lecia powstania landu Badenia Wirtembergia tamtejsze władze związkowe- i przede wszystkim instytucje kultury – postanowiły uczcić w godny współczesności sposób. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom nowoczesnego społeczeństwa informatycznego postanowiły stworzyć portal internetowy, który połączy dane z różnych dziedzin wiedzy i informacji o landzie Badenia Wirtembergia. Zamiast rozproszonych na wielu stronach internetowych instytucji danych, jeden, wielowymiarowy portal łączący różne bazy danych i systemy informatyczne bibliotek publicznych i uniwersyteckich, archiwów, muzeów, urzędu statystycznego, urzędu ochrony miejsc pamięci, i innych. Wiele instytucji zaangażowało się ten projekt, którego koordynatorem jest właśnie Landesarchiv Baden-Württemberg, co może świadczyć o randze tej instytucji strukturach landowych. Jego realizację rozpoczęto w kwietniu tego roku, a zakończenie prac przewidywane jest w 2012 roku, dokładnie w 60 rocznicę powstania landu Badenia Wirtembergia. Projekt nosi nazwę LEO i jest skrótem od pełnej jego nazwy „Landeskunde entdecken, erleben, erforschen online”.
Jest on adresowany do wszystkich obywateli landu B-W, ale także do każdego, kto w jakikolwiek sposób jest zainteresowany jego historią, walorami krajoznawczymi, życiem społecznym i kulturą. Znajdzie się na nim również szeroka propozycja materiałów do wykorzystania w procesie nauczania młodzieży. Dostęp do portalu będzie bezpłatny. Możliwości wyszukiwawcze zaś nie ograniczają się tylko do werbalnych, ale również graficznych i interaktywnych. Dotychczas zgromadzono 25 000 danych geograficznych i 40 000 danych personalnych. LEO BW oferuje każdej gminie kluczowe dane dotyczące całego regionu w zakresie historii gospodarki, kultury, kultury sztuki. Jest on przygotowywany bardzo profesjonalnie z użyciem najnowszych technik informatycznych. Zamówienie na stworzenie takiej platformy zostało ogłoszone w Tenders Electronic Daily (TED) – europejskim dzienniku zamówień publicznych.
Skrót nazwy projektu bardzo ładnie nawiązuje do heraldyki B-W, w której znajdują się trzy lwy. Może to jakiś pomysł na logo projektu?
Na podstawie: LEO-BW – Landeskunde entdecken, erleben, erforschen online
oprac. Jolanta Leśniewska
AP O/Kutno
NIEMCY: Wszystko o gospodarce po niemiecku, czyli archiwa gospodarcze bez tajemnic
Zagadnienia gospodarcze, tak samo jak i akta obejmujące tą tematykę, nie cieszą się wśród polskich badaczy i użytkowników dużym powodzeniem, chyba że chodzi o zaświadczenia RP, czy inne potwierdzenia faktów z życia zawodowego przyszłych emerytów. Akta tego typu instytucji w Polsce w obecnej rzeczywistości ekonomicznej w zasadzie pozostają poza zasięgiem państwowej sieci archiwalnej. W wyniku tzw. transformacji ustrojowo- gospodarczej, trafiły one częściowo do państwowej sieci archiwalnej, lub też w wyniku masowych likwidacji przekazane zostały do „podmiotów gospodarczych” prowadzących działalność polegającą na przechowywaniu – niekiedy w garażu – akt upadłych państwowych przedsiębiorstw. Śmiem przypuszczać, iż te różnego pokroju składnice, przechowują również materiały archiwalne, które w natłoku i masowości tych likwidacji nie zostały zabezpieczone przez archiwa państwowe. O chaosie w tych sprawach mogą świadczyć rzesze zdesperowanych ludzi poszukujących dokumentacji przebiegu swojej drogi zawodowej. Sprawę akt upadłych przedsiębiorstw uporządkowało nieco powołanie w 2004 roku Archiwum Dokumentacji Płacowo Osobowej w Milanówku, ale co najmniej 10 lat za późno. Ale to w Polsce.
A w Niemczech powołano właśnie do życia portal dla archiwów gospodarczych „Wirtschaftsarchivportal”-WAP, czyli archiwa gospodarcze bez tajemnic. Za jego sprawą wiadomo: gdzie, kogo i co można znaleźć w licznych przecież archiwach głównie mniejszych i średnich przedsiębiorstw. Portal zawiera wykazy większości archiwów przedsiębiorstw obejmujących niemiecką strefę językową, a więc poza Niemcami Austrię i Szwajcarię. Portal dostarcza danych kontaktowych o przedsiębiorstwach i ich archiwach, a także daje przegląd źródeł historycznych do ich dziejów. Wystarczy się tylko zalogować.
WAP to wspólny projekt Gesellschaft für Unternehmensgeschichte e.V., der Vereinigung deutscher Wirtschaftsarchivare e.V. i Instituts für bankhistorische Forschung mający na celu przybliżenie i popularyzację tej tematyki w społeczeństwie. Poprzez system wyszukiwania użytkownik uzyskuje możliwość szybkiego kontaktu mailowego z poszukiwanym twórcą i przeglądu jego zasobów archiwalnych. Redakcja portalu na bieżąco będzie aktualizować dane dotyczące przedsiębiorstw oraz rejestrować nowe, które mogą to uczynić bezpłatnie.
W Niemczech od 1957 roku aktywnie funkcjonuje również Stowarzyszenie Niemieckich Archiwów Gospodarczych (Vereinigung deutscher Wirtschaftsarchivare e. V.), które oprócz poradnictwa w zakresie prowadzenia archiwów gospodarczych wydaje specjalistyczne publikacje – jakże deficytowe w naszych realiach, jak chociażby podręcznik „Handbuch für Wirtschaftsarchive. Theorie und Praxis”, czy wydawane od 1967 roku czasopismo „Archiv und Wirtschaft. Zeitschrift für das Archivwesen der Wirtschaft”.
Jolanta Leśniewska
AP O/Kutno
NIEMCY: Skandale – dozwolone do lat 21.
Obok niego nikt nie przejdzie obojętnie. Wywołuje dużo emocji, pobudza nawet najbardziej senne miasteczka, wokół niego kumuluje się zainteresowanie społeczne, absolutna gwiazda wszelkich newsów – skandal. Zawsze wiąże się z naruszeniem pewnych granic i norm obyczajowych lub społecznych, no i dodatkowo musi być „efektowny”. Dzieje ludzkości są pełne skandali i afer,a niektóre z nich nawet zmieniały bieg historii. Współcześnie, ze skandali żyją całe korporacje medialne prześcigające się w ich węszeniu, niekiedy nawet kreowaniu, aby z samego rana dostarczyć żądnej, tego typu newsów, ludzkości. Jakkolwiek krytycznie nie ocenialibyśmy tego zjawiska, skandale i afery zawsze przyciągały uwagę współczesnych. Dla badaczy historii oraz osób-z obowiązku lub przyjemności-poznających historię stanowiły łatwe do zapamiętania i charakterystyczne jej elementy. Nie należy jednak traktować tego typu wydarzeń tylko jako ozdobniki, czy ciekawostki, ale ważne uzupełnienie poważnych zagadnień historycznych –całkiem poważnie można przecież rozpatrywać np. wpływ afery naszyjnikowej na wybuch rewolucji francuskiej.
