Przy opisie jakiegoś zasobu – książki, kolekcji medali, dokumentu, obrazu – mamy w zasadzie dwie możliwości. Dokonać opisu w postaci narracji (zwykle sięgamy do tego, co jest pod ręką, czyli w dobie komputerów po procesor tekstu). Albo dokonać opisu w postaci struktury – na przykład w tabeli arkusza rozliczeniowego. Opis w postaci narracji pozwala na pełna ekspresję intencji badacza, i jednocześnie prawie uniemożliwia dalsza automatyczną przeróbkę danych. W Instytucie Piłsudskiego mamy doskonale zrobiony przez doświadczonego fachowca opis kolekcji falerystycznej, który ma postac narracji. Poszczególne elementy opisu (nazwa odznaki, jej twórca, miejsce stworzenia, daty itp.) są graficznie uwydatnione- np przez użycie czcionki wytłuszczonej, kursywy, przez oddzielanie elementów przecinkami, średnikami itp. Jednocześnie, jeśli jakiejś informacji brak, po przecinku znajdzie się już inny element opisu. Setki stron takiego tekstu wymagają wielu dni a nawet tygodni pracy aby zrobić prostą tabelkę którą można wyświetlić na stronie internetowej, gdyż zautomatyzowanie konwersji jest prawie niemożliwe.
Nawet prosta tabela w arkuszu rozliczeniowym daje strukturę – tytuł bedzie zawsze np. w kolumnie trzciej a data w siódmej itp. Jeśli więc użyliśmy jakiejś struktury, i nie mieszalismy np. miejsca z datą, mamy podstawy do użycia danych w różny sposób, taki, jakiego w danym momencie potrzebuje projektant wystawy, witryny internetowej czy inwentarza. Przy użyciu standardów metadanych najważniejszą decyzją jest użycie struktury adekwatnej do opisywanego zasobu. Przetłumaczenie tej struktury na taki czy inny standard metadanych jest wtedy zajęciem trywialnym. Mówiąc trywialnym mam na myśli to, że da się zautomatyzować – kiedy raz stworzymy algorytm konwersji, przeróbka 100 czy 100 tysięcy rekordów to tylko sprawa zapuszczenia komputera na sekundy albo godziny pracy.
Czytaj dalej „Standardy metadanych: Dublin Core”